• Facebook
  • X
  • Instagram
  • Szukaj

Emilia Dadał-Afenda – „Dama” z KPN

Małopolscy bohaterowie opozycji pozasolidarnościowej (3)

01.03.2025

W latach 70. i 80. XX wieku istniał w Polsce szereg organizacji opozycyjnych, które nie przybrały charakteru ruchu społecznego, jak „Solidarność”, ale wniosły istotny wkład w obalenie komunizmu. Niektóre, tzw. opozycja przedsierpniowa, działały przed powstaniem „Solidarności”, a ich działacze nierzadko zasilali później szeregi związku. Inne funkcjonowały równolegle do „Solidarności” czy też jej podziemnych struktur. Ich działacze byli prześladowani przez bezpiekę – inwigilowani, bici i więzieni. Czasem nawet mordowani.

W 2021 r., w cyklu Oddziału IPN w Krakowie oraz „Gazety Krakowskiej” – „Małopolscy Bohaterowie Solidarności” prezentowaliśmy działaczy NSZZ „Solidarność”. W tym roku chcemy przypomnieć dwunastu małopolskich opozycjonistów, współtworzących inne organizacje. W styczniu przypomnieliśmy ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, związanego z Chrześcijańską Wspólnotą Ludzi Pracy, w lutym naszym bohaterem był Jan Józef Rojek z Ruchu „WiP”. W marcu przypominamy Emilię Dadał-Afendę.

Urodziła się 20 marca 1942 r. w Krakowie. W 1967 r. ukończyła Wydział Geofizyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Zatrudniona była w Przedsiębiorstwie Geofizyki Górnictwa Naftowego. Po mężu przyjęła drugi człon nazwiska: Afenda.

„Pomogę Panu”

Druga połowa lat 70. obnażyła nieudolność zarządzania gospodarką przez ekipę Edwarda Gierka. Nieumiejętne wykorzystanie kredytów zaciąganych na Zachodzie, zamiast „cudu gospodarczego” przyniosło kolejny kryzys ekonomiczny w PRL. Zapowiedź podwyżek cen żywności w czerwcu 1976 r. wywołała gwałtowne protesty robotnicze, największe w Radomiu, Płocku i Ursusie. W odpowiedzi komuniści zastosowali represje wobec robotników, na które zareagowały kręgi inteligencji. Doprowadziło to do powstania jawnej opozycji – Komitetu Obrony Robotników. W kolejnym roku na mapie opozycyjnej pojawił się Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela, a w 1979 r. Konfederacja Polski Niepodległej, głosząca program antykomunistyczny i niepodległościowy, formułowany przez Leszka Moczulskiego w programie „Rewolucja bez rewolucji”.

Choć Polacy budzili się z marazmu, w czym niewątpliwie pomógł wybór w październiku 1978 r. kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i jego pierwsza pielgrzymka do Polski, wciąż w działalności opozycyjnej było ich niewielu, a odwaga była w cenie.

W gronie odważnych znalazła się również Dadał-Afenda. Jak wspominał Stanisław Palczewski, pewnego dnia podeszła do niego pod kościołem Mariackim, gdzie rozdawał ulotki, i powiedziała: „Pomogę Panu”. Palczewski wprowadził ją w działalność w ROPCiO. Później wstąpiła do KPN. Wielokrotnie użyczała swojego mieszkania na spotkania młodych opozycjonistów, którzy należeli do skonfederowanej z KPN organizacji Porozumienie Młodych „Niepodległość i Demokracja”, a także kolportowała niezależne wydawnictwa.

SB objęła ją stałą inwigilacją operacyjną jesienią 1979 r., gdy uzyskała od agentury informację o jej działalności w ROPCiO i KPN. Sprawie operacyjnego sprawdzenia nadano kryptonim „Dama”.

W obronie chorągwi

W 1979 r. grupa krakowskich niepodległościowców skupionych w ROPCiO opowiedziała się po stronie Leszka Moczulskiego, a gdy 1 września tamtego roku ogłoszony został akt założycielski Konfederacji Polski Niepodległej, niemal w całości zgłosiła akces do tej partii. Środowisko to, choć nieliczne, podejmowało ważne inicjatywy niepodległościowe w Krakowie.

Jednym z pierwszych działań krakowskiej KPN było upamiętnienie 11 listopada 1979 r. zakazanego przez komunistów święta niepodległości. Po mszy świętej w katedrze na Wawelu grupa około 30 osób, niosących transparent „Konfederacja Polski Niepodległej” i chorągiew z orłem w koronie, w deszczowej aurze przemaszerowała ul. Grodzką i Floriańską na pl. Matejki. Po złożeniu kwiatów na płycie Grobu Nieznanego Żołnierza i odśpiewaniu Mazurka Dąbrowskiego planowano wysłuchać wystąpienia Stanisława Palczewskiego. Na przeszkodzie stanęli funkcjonariusze SB, którzy czekali już na placu, obserwując i filmując uczestników. Gdy esbecy postanowili przerwać „przedstawienie”, wywiązała się szamotanina, w trakcie której w ruch poszły parasole i drzewce sztandarów. W pewnym momencie celem esbeków stała się chorągiew trzymana przez Krzysztofa Bzdyla. Do akcji wkroczyła jednak niepozorna Emilia Dadał-Afenda. Przechwyciła chorągiew, a następnie triumfalnie stanęła z nią, obserwując dalszy przebieg zdarzeń.

Kilkuminutowy niemy film nakręcony przez bezpiekę, który miał dokumentować „antypaństwową” działalność krakowskich niepodległościowców, stał się świadectwem niezłomności i nieustępliwej walki Dadał-Afendy z esbekami o symbol niepodległej Polski – chorągiew z orłem w koronie. Ocaloną przez „Damę” chorągiew przechowała Romana Kahl-Stachniewicz. Towarzyszyła ona wielu wydarzeniom patriotycznym, a dziś znajduje się w zbiorach Muzeum Armii Krajowej w Krakowie.

Nieustanne nękanie

Taktyką bezpieki, która próbowała wybić opozycjonistom z głowy mrzonki o niepodległości była inwigilacja i nękanie, polegające na rozmowach ostrzegawczych, zastraszaniu i kilkunastogodzinnych zatrzymaniach. Sprostanie im wymagało hartu ducha i determinacji, bowiem szykany te utrudniały codzienne funkcjonowanie. Powodowały np. problemy z nieobecnościami w pracy, wynikającymi z zatrzymań.

W lutym 1980 r. SB otrzymała informację od jednego z donosicieli, że Dadał-Afenda wspólnie z Zygmuntem Łenykiem gromadzi wydawnictwa bezdebitowe i kolportuje je na terenie Krakowa. 23 lutego w jej mieszkaniu przy ul. Majora przeprowadzono rewizję. Znaleziono m.in. dokumenty opozycji, egzemplarze „Drogi”, „Gazety Polskiej”, „Opinii Krakowskiej”, „Robotnika”, a także maszynę do pisania. Ona sama była jedną z osób zatrzymanych prewencyjnie przez bezpiekę, gdy 13 kwietnia 1980 r., w miejscu samospalenia Walentego Badylaka na Rynku Głównym grupa opozycjonistów próbowała zorganizować manifestację „przypominającą w niewłaściwym aspekcie politycznym sprawę Katynia”.

Latem 1980 r. włączyła się w działalność „Solidarności”. W grudniu 1980 r. była przesłuchiwana przez SB w sprawie aresztowanego Moczulskiego i pozostałych członków Konfederacji. Na pytanie o „przestępczą” działalność KPN, zaprzeczyła oskarżeniom, że jest to organizacja o charakterze militarnym. Podkreśliła, że celem Konfederacji jest dążenie „na drodze dyskusji politycznej (…) do zapewnienia przestrzegania praw konstytucji PRL, paktu Praw Człowieka i Obywatela (…), do zapewnienia suwerenności i niepodległości naszej ojczyzny”.

W marcu 1981 r. zaangażowała się w prace, powołanego przy Zarządzie Regionu „Małopolska”, Krakowskiego Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania, który organizował manifestacje, domagając się zwolnienia z więzień represjonowanych opozycjonistów, w tym członków KPN.

W internacie

Dadał-Afenda, podobnie jak wielu działaczy „Solidarności”, KPN i NZS, znalazła się na listach proskrypcyjnych, tworzonych od jesieni 1980 r. przez planistów ministra spraw wewnętrznych Czesława Kiszczaka, przygotowujących wprowadzenie stanu wojennego. Mimo że już wówczas miała problemy zdrowotne, komuniści potraktowali ją bezwzględnie. Została internowana w ramach akcji krypt. „Jodła”. Jak napisano w decyzji o internowaniu: „może destrukcyjnie oddziaływać na otoczenie, a zwłaszcza powodować objawy paniki, przez rozpowszechnianie nieprawdziwych i szkodliwych informacji”. Około godz. 1 w nocy 13 grudnia 1981 r. w jej mieszkaniu zjawiło się trzech „smutnych” panów z Wydziału III-1 SB Komendy Wojewódzkiej MO w Krakowie. Mąż Stefan zaalarmował sąsiadów, krzycząc „ratunku, ludzie, włamanie, bandyci”, ale zamieszanie nie uchroniło Dadał-Afendy przed internowaniem. 

Około godz. 6 przewieziono ją do aresztu przy ul. Mogilskiej. 30 grudnia wraz z dwunastoma innymi kobietami przetransportowana została do ośrodka odosobnienia Kielce-Piaski. Kolejnym etapem izolacji był ośrodek w Gołdapi, do którego trafiła 15 stycznia 1982 r. W związku z niesubordynacją, łamaniem regulaminu ośrodka i przyjmowaniem konsekwentnej postawy opozycyjnej, 1 marca, w towarzystwie kilku innych internowanych kobiet, została przewieziona do ośrodka o zaostrzonym rygorze w Darłówku, skąd zwolniono ją dopiero 23 lipca 1982 r. Po powrocie do Krakowa, z powodów zdrowotnych, zaprzestała aktywnej działalności w „podziemiu”. Zmarła 18 stycznia 1985 r.

Tekst Marcin Kasprzycki

do góry