Po zakończeniu II wojny światowej tysiące żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego stawiło zbrojny opór nowemu reżimowi – komunistycznej dyktaturze. Rozbijano posterunki MO, siedziby UB i więzienia. Wykonywano wyroki i przeprowadzano rekwizycje. Staczano potyczki z obławami aparatu represji. Apogeum działań powojennego podziemia przypada na przełom 1945 i 1946 r. W 80. rocznicę tych burzliwych wydarzeń, w każdy kolejny pierwszy piątek miesiąca, będziemy przestawiać na łamach „Gazety Krakowskiej” sylwetki dwunastu żołnierzy niezłomnych, walczących z bronią w ręku o Polskę naprawdę niepodległą.
„Orlik” z Sądecczyzny
Mieczysław Rembiasz urodził się 14 grudnia 1927 r. Jego matka Emilia z domu Pióro miała aż dziesięcioro rodzeństwa. Różnica wieku między Mieczysławem a najmłodszym bratem jego matki, Stanisławem Piórą, wynosiła zaledwie cztery lata. Niewiele starszy wujek odegrał w życiu Mieczysława szczególną rolę.
Stanisław Pióro około 1940 r. zaangażował się w konspirację niepodległościową na obszarze okupowanej przez Niemców Sądecczyzny. Działalność tajną kontynuował także po 1945 r., najpierw w ramach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Latem 1947 r. utworzył Polską Podziemną Armię Niepodległościowców (PPAN).
Konspiracja w sądeckiej handlówce
PPAN początkowo była organizacją o charakterze cywilnym. W fazie jej rozrostu Stanisław Pióro „Emir” powierzył poszczególne zadania najbardziej zaufanym osobom. Wśród nich był Mieczysław Rembiasz „Orlik”, który od września 1947 r. uczył się w pierwszej klasie dwuletniego Liceum Handlowego w Nowym Sączu. Kształcenie w szkole handlowej rozpoczął jeszcze w czasie okupacji niemieckiej, by kontynuować je, gdy placówka ponownie podjęła działalność po przejściu frontu w 1945 r. W chwili zaangażowania się w działalność konspiracyjną w PPAN, na zajęcia szkolne dojeżdżał codziennie z rodzinnego domu w Zawadzie. Tak samo, jak i inny uczeń sądeckiej handlówki oraz jego rówieśnik – Henryk Ferenc. Przyjaźnili się i dzięki wzajemnemu zaufaniu Ferenc wstąpił do PPAN. Później „Orlik” pozyskał i zaprzysiągł kursantkę tej szkoły Irenę Mastalską, a potem wieloletniego kolegę ze szkolnej ławki gimnazjalnej i liceum Zbigniewa Obtułowicza. Do organizacji wprowadził także Adama Rembiasza, kuzyna z Jelnej, byłego ucznia sądeckiej handlówki.
Dzięki osobistym staraniom „Orlika” wiosną 1948 r. powstały placówki PPAN w Jelnej, Miłkowej i Młodowie. Jednak w początkowym etapie istnienia organizacji to właśnie szkolne korytarze i sale sądeckiej handlówki pozostawały przestrzenią kontaktów i poszukiwania kandydatów do PPAN. To środowisko znał najlepiej. Oprócz pozyskiwania współpracowników „Orlik” odpowiadał jeszcze za zdobywanie oraz magazynowanie broni i amunicji.
W „Żandarmerii”
W maju 1948 r. w ramach PPAN został wyodrębniony pion wojskowy w postaci oddziału partyzanckiego „Żandarmeria”. Część partyzantów należała do PPAN, ale byli też w oddziale tacy, którzy wcześniej nie należeli do pionu cywilnego, a groziło im aresztowanie ze strony Urzędu Bezpieczeństwa. Oddział stanowił zatem formę ucieczki i schronienia przed represjami, dając przybyłym możliwość przetrwania. Z pewnością Mieczysław Rembiasz na stałe przebywał w nim od lipca 1948 r., gdyż jeszcze z końcem czerwca uczęszczał na zajęcia w liceum. Zaraz po zakończeniu roku szkolnego wraz z Obtułowiczem usiłowali zrealizować plan odbycia praktyki kupieckiej, lecz bezskuteczne poszukiwania posady w Białej Krakowskiej (współcześnie część Bielska-Białej), spowodowały ich szybki powrót do Nowego Sącza.
Dopóki pod koniec lipca nie dołączył do oddziału „Emir”, to „Orlik” pełnił funkcję dowódcy, choć miał pod swoją komendą starszego o siedem lat Jana Matejaka „Brzeskiego”, przed laty żołnierza Armii Krajowej. Jednocześnie partyzanci mogli liczyć na duchową opiekę obecnego w oddziale ks. Władysława Gurgacza „Sema”, zwanego przez wszystkich „Ojcem”.
Poszukiwani
Wiosną 1948 r. trwał dynamiczny rozwój PPAN, a jednocześnie Urząd Bezpieczeństwa podejmował próby rozpracowania jej struktur. Uwaga funkcjonariuszy koncentrowała się głównie na braciach Marianie i Adamie Rembiaszach. Początkowo wiązano ich działalność ze Zrzeszeniem „Wolność i Niezawisłość”. Ten trop niechybnie łączył się z działalnością agentki UB o ps. „Wicher”, Janiny Mendel. Pochodząca z Nowego Sącza i mieszkająca w Krakowie agentka poprzez Adama Rembiasza dotarła do sądeckiego środowiska licealnego, choć była starsza od większości osób z organizacji o ponad 20 lat. W kwietniu 1948 r. wniknęła w strukturę części cywilnej PPAN. Konsekwencje tego kontaktu i jej działalności miały ogromne znaczenie dla wszystkich osób tworzących PPAN. W kolejnym miesiącu UB miał już pewność, że Pióro oraz Mieczysław i Adam Rembiaszowie tworzą tę samą organizację.
Już od drugiej połowy lipca 1948 r. „Emir” i „Orlik” zdawali sobie sprawę z narastającego zagrożenia. Najpierw dotarła do nich Mastalska, której udało się uniknąć aresztowania. Jednak jako kobieta nie mogła pozostać w oddziale i szybko postarano się o jej ukrycie w innych miejscach. Niewiele później, 22 lipca w Nowym Sączu aresztowany został Adam Rembiasz. Oznaczało to konieczność ograniczenia kontaktów wśród zaufanych dotąd ludzi, unikania domów rodzinnych, przygotowania się na pobyt w górach na nieokreślony czas i zapewnienia sobie warunków bytowych. W nocy z 1 na 2 lipca partyzanci zdobyli w Myślcu namiot i pieniądze z obozowiska Wojewódzkiego Komitetu Wczasów dla Młodzieży.
Zeznania Adama Rembiasza ujawniły dane kolejnych osób oraz potwierdziły część informacji dostarczonych wcześniej przez agentkę „Wicher”. Z kolei wkrótce po akcji zdobycia pieniędzy w Rymanowie, przeprowadzonej 1 sierpnia, został rozpoznany i 3 sierpnia na stacji Kraków-Płaszów zatrzymany Jan Matejak. Obydwaj aresztowani w czasie śledztwa wielokrotnie wymienili Mieczysława Rembiasza.
W efekcie przesłuchań i kolejnych aresztowań, w okresie wakacji 1948 r. doszło do rzeczywistego rozbicia struktury cywilnej PPAN. Wciąż jeszcze pozostawał pion wojskowy, liczniejszy niż na początku lipca. Odtąd też partyzanci byli zmuszeni do częstego przemieszczania się wobec sukcesywnie organizowanych akcji przeczesywania okolicznych lasów oraz zasadzek z udziałem funkcjonariuszy i żołnierzy połączonych sił bezpieczeństwa. Jednocześnie w teren wysyłano stałe patrole, wspierane przez Milicję Obywatelską, a w rodzinnych domach partyzantów przeprowadzano rewizje. Działania te wyraźnie zintensyfikowano od jesieni 1948 r., a zwłaszcza w okresie świąteczno-noworocznym. Między 31 grudnia 1948 r. a 2 stycznia 1949 r. zorganizowano zasadzkę m.in. w domach Mieczysława Rembiasza i Henryka Ferenca. Apogeum terroru stanowiła pacyfikacja wsi Barnowiec, przeprowadzona na przełomie lutego i marca 1949 r.
„Grom”
Wobec coraz trudniejszych warunków do operowania zwartego oddziału, z końcem maja 1949 r. „Emir” podzielił go na trzy części. Dowodzenie jednej z nich powierzył Mieczysławowi Rembiaszowi, który w tym czasie zmienił pseudonim na „Grom”. 11 czerwca wieczorem zmierzał on wraz z Julianem Twardowskim „Rogaczem” na spotkanie z Piórą. Niestety w drodze, na turystycznym szlaku w okolicy Jaworzyny Kokuszczańskiej, wpadli w zasadzkę Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Uciec udało się Twardowskiemu, natomiast Rembiasz został postrzelony i w wyniku odniesionych ran zmarł w czasie przejazdu do Nowego Sącza. Ciało zdołała wykupić jego rodzina i pomimo okoliczności, 16 czerwca 1949 r. zorganizowała pogrzeb. Ten ostatecznie zmienił się w manifestację, jako wyraz hołdu dla zabitego i łączności w bólu z jego najbliższymi.
Dziś, wchodząc na cmentarz przy ul. Nawojowskiej w Nowym Sączu, od parkingu, po prawej stronie można dostrzec zadbany grób rodziny Rembiaszów. Na płycie nagrobnej widnieją inskrypcje z imionami i nazwiskami pochowanych tam osób, m.in. Mieczysława, jego rodziców i dwóch sióstr. To także świadectwo więzów krwi tych, którzy przez lata mieli nadzieję, że w przyszłości sens walki ich bliskich zostanie zrozumiany i doceniony.
Tekst Roksana Szczypta-Szczęch