• Facebook
  • X
  • Instagram
  • Szukaj

Franciszek Mróz „Żółw”, „Bóbr”, „Halniak”. Małopolscy Bohaterowie Powojennego Podziemia (1)

Był w WiN, ROAK i APwK. Miał kontakty z „Huraganem”, „Salwą”, krakowską kompanią „Ognia” i „Wiarusami”. Przez trzy lata współpracował z Miką „Leszkiem”, ukrywając się aż do jesieni 1950 r. Nici powojennej konspiracji na południe od Wieliczki i na wschód od Myślenic wiązały się z postacią Franciszka Mroza „Bobra”.

07.01.2026

Po zakończeniu II wojny światowej tysiące żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego stawiło zbrojny opór nowemu reżimowi – komunistycznej dyktaturze. Rozbijano posterunki MO, siedziby UB i więzienia. Wykonywano wyroki i przeprowadzano rekwizycje. Staczano potyczki z obławami aparatu represji. Apogeum działań powojennego podziemia przypada na przełom 1945 i 1946 r. W 80. rocznicę tych burzliwych wydarzeń, w każdy kolejny pierwszy piątek miesiąca, będziemy przestawiać na łamach „Gazety Krakowskiej” sylwetki dwunastu żołnierzy niezłomnych, walczących z bronią w ręku o Polskę naprawdę niepodległą.

Oddział AK „Żółw” 

Konspiracyjne spotkania organizował w wiklinowych zaroślach nad Rabą (może stąd późniejszy „Bóbr”?) lub pod osłoną pnączy winogron. Był bowiem prekursorem winiarstwa – po służbie wojskowej we Lwowie założył w rodzinnej Skrzynce koło Dobczyc pierwszą w okolicy winnicę. Szanowany gospodarz, właściciel sklepiku, członek Stronnictwa Ludowego, niezły tenor w miejscowym chórze, do tego kapral rezerwy. Do niego zwrócił się w 1942 r. por. Juliusz Oczko „Podkowa”, komendant Placówki AK Raciechowice. Mróz przyjął wówczas ps. „Żółw” i założył drużynę AK z miejscowych mężczyzn z wojskowym doświadczeniem. W lipcu 1944 r. już jako oddział „Żółw” dołączyli do Zgrupowania „Kamiennik” myślenickiego Obwodu AK. Mróz dowodził oddziałem w wielu starciach akcji „Burza”, aż do 13 września, gdy niemieckie kule roztrzaskały mu lewą rękę. Z AK oprócz rany wyniósł też m.in. Krzyż Walecznych.

Ostatnie miesiące wojny spędził na leczeniu u krakowskich bonifratrów. Opiekowała się nim łączniczka Celina Drozdowicz „Rusałka”, córka byłego burmistrza Dobczyc. Leczenie jątrzącej się rany, trochę w domu, trochę w szpitalu, trwało aż do lipca 1945 r. Lewa ręka pozostała niesprawna. Mróz powrócił jednak do pracy w winnicy, a w październiku ujawnił się przed komisją ds. likwidacji AK w Myślenicach. Zweryfikowano go w stopniu chorążego.

Rok 1946 

Podziemie niepodległościowe wiosną 1946 r. intensyfikowało swoją działalność, a Mróz był znaną postacią na swoim terenie. W maju pojawił się tam przybyły z Krakowa oddział Ruchu Oporu Armii Krajowej (ROAK) „Huragan” Władysława Mądro. Mróz przyjął go jak gospodarz miejsca przekonując, że nie muszą przeprowadzać rekwizycji, bo na jego polecenie chłopi sami dadzą oddziałowi, co trzeba. Z kolei w sąsiednim powiecie bocheńskim działał silny oddział NSZ Jana Dubaniowskiego „Salwy”, z którym Mróz również utrzymywał kontakt. Gdy Mądro nie zgodził się na podporządkowanie „Huraganu” „Salwie”, ten rozbroił jego oddział.

W czerwcu 1946 r.,  a więc tuż przed tzw. referendum ludowym, wezwał Mroza były przełożony z AK, Juliusz Oczko „Podkowa”. Na terenie powiatu myślenickiego funkcjonowała wówczas komórka Brygad Wywiadowczych w ramach Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Kierowali nią kolejno Stefan Ralski „Skrzyp” i Władysław Radwan „Ostoja”. Radwanowi właśnie podlegał Oczko, który nakazał „Żółwiowi” sformowanie grupy konspiracyjnej.

Mróz, posługując się odtąd nowymi pseudonimami „Bóbr” i „Halniak” (być może przejętym po Józefie Fijałkowskim „Halniaku”, zabitym przez Niemców dowódcy oddziału partyzanckiego Obwodu AK Myślenice) wykonał to polecenie. Na przełomie lata i jesieni 1946 r. zebrał grupę konspiratorów z okolicznych wiosek. Choć BW WiN realizowały zadania propagandowo-wywiadowcze, to siatka Mroza miała dywersyjny charakter. Jej trzon stanowiła terenówka, zaufani miejscowi konspiratorzy, obok których funkcjonowała grupa wypadowa z udziałem partyzantów przybyłych z innych stron – z dawnego „Huraganu”, z Miechowskiego, dezerterów z KBW. Mróz pozostawał w łączności ze Zdzisławem Lisikiem „Mścicielem”, byłym członkiem „Huraganu”, tworzącym w tym czasie grupę ROAK w Krakowie, która wkrótce stała się zalążkiem krakowskiej kompanii Zgrupowania „Błyskawica” Józefa Kurasia „Ognia”. Łączniczka Mroza, Celina Drozdowicz, jeździła do Krakowa zarówno do „Podkowy” z WiN, jak i do „Mściciela” z ROAK. Za jej pośrednictwem Mróz kupił od Lisika dziesięć karabinów. Drozdowiczówna asystowała też przy akcji rozbicia więzienia św. Michała w sierpniu 1946 r. Miesiąc po tej akcji Lisik również dołączył do Mroza. Choć grupa „Bobra” powstała na polecenie BW WiN, to określała się jako ROAK, tak jak wcześniej „Huragan” i oddział „Mściciela”

Od września do października 1946 r. oddział „Bobra” przeprowadził kilka akcji. W większości dotyczyły ukarania miejscowych działaczy PPR czy prokomunistycznego SL z rejonu Dobczyc i Gdowa, szczególnie mocno współpracujących z reżimem. Choć w co najmniej dwóch przypadkach miały to być początkowo wyroki śmierci, Mróz ograniczył się do chłosty i rekwizycji.

Ostatnia akcja z listopada 1946 r. miała na celu pozyskanie środków na działalność konspiracji. Mieszana krakowsko-dobczycka grupa „Bobra” próbowała przeprowadzić rekwizycję w fabryce cukierków „Kryształ” przy ul. Lwowskiej w Krakowie. Mróz zdobył plany zakładu i wydał rozkaz do akcji, ale nie brał w niej osobiście udziału. Całość zakończyła się niepowodzeniem, bezładną strzelaniną i ucieczką konspiratorów. Dzień później zaczęły się aresztowania, zatrzymano m.in. Lisika „Mściciela” i Celinę Drozdowicz. Wcześniej, w październiku, aresztowani zostali „Ostoja” i „Podkowa” z BW WiN. Najważniejsi współpracownicy wpadli, dotychczasowe kontakty się urwały.

APwK i Mika

Pojawił się jednak nowy kontakt. Pod koniec listopada spotkał się z Mrozem, na polecenie Eligiusza Waydy „Słoneczka”, pochodzący z niedalekiego Glichowa Zdzisław Węglarski „Róg”. „Słoneczko”, syn byłego dowódcy 6. DP AK Wojciecha Waydy „Odweta”, był wówczas współpracownikiem mjr. Aleksandra Dellmana „Dziadka” kierującego regionalną siecią konspiracyjną o nazwie Armia Polska w Kraju. Mróz przyjął zwierzchnictwo APwK, kilkukrotnie odbierał od „Roga” pieniądze i rozkazy. Organizacja zakończyła działalność wiosną 1947 r. po ujawnieniu się Dellmana. W kwietniu „Słoneczko” spotkał się z „Bobrem” w dobczyckich lasach i również namawiał go do ujawnienia, Mróz nie chciał jednak zaufać władzy.

Ukrywał się więc dalej, z reguły u zaufanych gospodarzy. Nie przeprowadzał sam akcji, co zresztą byłoby trudne przy niesprawnej ręce. Wkrótce dołączył do niego Tadeusz Lenart „Kancik” – były student Akademii Handlowej w Krakowie, poszukiwany przez UB. Za pośrednictwem Lenarta jesienią 1947 r. Mróz spotkał Józefa Mikę „Leszka”, byłego bliskiego współpracownika zabitego we wrześniu Dubaniowskiego „Salwy”. Mróz, starszy wiekiem (o 17 lat), stopniem i doświadczeniem chciał, by Mika mu się podporządkował, ale ten, uznając się za następcę „Salwy”, oponował. W efekcie przez kolejne trzy lata trwała między nimi luźna współpraca. Melinowali z reguły osobno, Mróz przekazał Mice część broni z zakonspirowanych magazynów, czasem sugerował jakąś akcję i przeprowadzał przed nią rozpoznanie. Pilnował zachowania akowskiego etosu i politycznego charakteru działalności. Polecił też Mice ukaranie dwóch zagrażających mu działaczy PPR ze Skrzynki, współpracujących z UB. Obu zastrzelono. Więcej akcji Mika przeprowadzał na własną rękę, na pograniczu powiatów bocheńskiego i limanowskiego.

Mróz miał również kontakty z grupą Dymitra Ilienki „Czarnego”, który ostatecznie jesienią 1947 r. dołączył do oddziału „Wiarusy” Józefa Świdra „Mściciela”. Choć formalnie APwK już nie istniała, to na przełomie 1947 i 1948 r. Mróz doprowadził do spotkania Świdra, Ilienki oraz Tadeusza Dymla „Srebrnego” z Węglarskim „Rogiem” – toczyły się rozmowy o współpracy, kontynuowane już bez udziału „Bobra” w Rabie Wyżnej w lutym 1948 r., tuż przed śmiercią „Mściciela” w zasadzce KBW.

A Mróz i Mika trwali w ukryciu, wymykając się kolejnym obławom. Czasem było blisko – jak w marcu 1949 r., kiedy grupa KBW, UB i MO trafiła na melinę Mroza i Lenarta. Partyzanci uciekli, oddając strzały. Jeden z ubeków zginął. Był to jedyny przypadek z powojennej działalności Mroza, kiedy bezpośrednio z jego ręki ktoś został zastrzelony. Choć może i tym razem nie, bo nikt nie mógł dowieść, czy to była kula od Mroza czy od Lenarta. Jedynym promykiem rozświetlającym ten mroczny czas był potajemny ślub z Celiną Drozdowicz we wrześniu 1948 r.

I tak mijały kolejne lata. Aż do października 1950 r. Potrzebna była skomplikowana operacja prowokacyjna z udziałem niesławnego agenta UB Mariana Strużyńskiego, który wcześniej doprowadził do rozbicia „Wiarusów”. Jako kpt. „Karol” poprzez szereg operacyjnych przedsięwzięć Strużyński zdobył zaufanie Miki, później dotarł do Mroza. Łudził ich wizją podporządkowania sprawnej, kierowanej z Zachodu siatce. Jednocześnie podsycał konflikty między nimi. Ostatecznie w dwóch akcjach aresztowano obu partyzantów, a ich dwóch najbliższych współpracowników zastrzelono na miejscu. Mika i Mróz zostali skazani na karę śmierci. Nie pomogły świadectwa Żydów z okolic Dobczyc, których Mróz uratował w czasie wojny. Nie pomogło, że wbrew rozkazom nie chciał wykonywać wyroków śmierci. Słynny partyzant ze Skrzynki został zamordowany 25 czerwca 1951 r.

Tekst Michał Wenklar

do góry