W swoim wystąpieniu pod pomnikiem ofiar niemieckiej zbrodni dr Wenklar przypomniał, że był to jeden z kilkuset aktów terroru wobec polskich wsi, które miały na celu zastraszenie ludności i sparaliżowanie niesienia oddolnej pomocy oddziałom podziemia niepodległościowego. Zachęcił również do współtworzenia internetowej bazy „Straty osobowe i ofiary represji pod okupacją niemiecką 1939-1945”, dostępnej na stronie internetowej straty.pl.
Niemiecka zbrodnia w Borze Biskupim
Nad ranem 24 listopada 1944 r. wieś Bór Biskupi, w czasie wojny włączona w granice Rzeszy Niemieckiej, została otoczona szczelnym kordonem uzbrojonych niemieckich służb mundurowych w liczbie ok. 250 funkcjonariuszy. Niemcy rozpoczęli rewizje. Mieli przygotowane listy z numerami domów i nazwiskami osób, których poszukiwali. Wyprowadzali z zabudowań poszczególnych mężczyzn podejrzewanych o związki z lokalną partyzantką i mordowali na miejscu strzałami w tył głowy. Wszystkich pozostałych mieszkańców zgromadzono na jednym placu. Okupanci przeprowadzali szczegółowe rewizje osobiste.
Po zakończeniu pacyfikacji ciała ofiar zbrodni przeniesiono w jedno miejsce, obok budynku szkoły podstawowej. Następnie Niemcy wyznaczyli trzech mężczyzn, którym rozkazali ich zakopanie. Ofiary zbrodni zostały pochowane na cmentarzu parafialnym w Bukownie w usytuowanych obok siebie osobnych grobach. Według relacji świadków i źródeł – często rozbieżnych – zginęło od 10 do 13 osób. Część świadków opowiadających o tym wydarzeniu po wojnie wiązało z nim ofiary, które zginęły w wyniku niemieckiej okupacji, ale w innym czasie lub na innym, sąsiednim terenie.
Tego dnia Niemcy uprowadzili ze wsi nauczycielkę Leokadię Laskowską i wysłali ją do obozu koncentracyjnego. Jej mąż Leon Laskowski zginął w czasie pacyfikacji. Niemcy zabrali również sołtysa Boru Biskupiego, Antoniego Spyrę, który również trafił do niemieckich obozów i nie powrócił już do domu.
W śledztwie prowadzonym w latach 70. XX wieku przez ówczesną Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie nie udało się ustalić personaliów sprawców zbrodni oraz dowództwa oddziałów pacyfikujących wieś. Świadkowie wskazywali najczęściej, że oprawcy należeli do formacji SS lub gestapo. Biorąc pod uwagę dużą liczbę funkcjonariuszy zaangażowanych w akcję, należy przypuszczać, że lokalne jednostki zostały wsparte przez oddziały sprowadzone z innych terenów, a całością akcji kierował szef placówki gestapo w Katowicach SS-Obersturmbannführer Johannes Thümmler.
Nie potwierdzono również do końca motywów zbrodni, choć w jednej z ankiet Sądu Grodzkiego w Olkuszu z 1945 r. widnieje zapis, że pacyfikacja miała polityczne tło, a w relacjach świadków powtarzała się opinia, że stanowiła odwet za wspieranie lub bezpośrednie zaangażowanie mieszkańców wsi w działalność podziemia niepodległościowego.
Już od 1940 r. na tamtym terenie działały regularne struktury konspiracji. Z czasem powstała na terenie Boru Biskupiego grupa partyzancka, na której czele stanął Stanisław Stolarski „Konrad”. Latem 1944 r., po śmierci Wacława Zdyba „Zawiei”, został on szefem Kedywu Okręgu Śląskiego Armii Krajowej. Na początku września 1944 r. prowadził działalność szkoleniową, zaopatrzeniową i sabotażową właśnie w lasach wokół Boru Biskupiego. 13 września 1944 r. dowodzona przez niego grupa partyzantów została otoczona przez niemiecką obławę. Większości żołnierzy udało się przebić. Wśród poległych znalazł się „Konrad”. Jego postać została upamiętniona wraz z ofiarami pacyfikacji z 24 listopada 1944 r. na tablicy pamiątkowej w Borze Biskupim.