• Facebook
  • X
  • Instagram
  • Szukaj

80. rocznica niemieckiej zbrodni w Gruszowcu

Dr Dawid Golik z krakowskiego oddziału IPN wraz z przedstawicielami gminy oraz młodzieżą z miejscowej szkoły złożył kwiaty pod pomnikiem ofiar niemieckiej pacyfikacji z 1 listopada 1944 r. w Gruszowcu.

01.11.2024

Partyzanci AK, po działaniach odwetowych realizowanych przez Niemców latem i jesienią 1944 r. na terenie Słopnic, Kamienicy, Skrzydlnej, Porąbki oraz innych miejscowości Limanowszczyzny, zaprzestali niemal zupełnie wykonywania akcji przeciwko okupantowi w pobliżu osiedli wiejskich, gdyż każdorazowo wiązało się to z represjami wobec ludności cywilnej. Działania takie kontynuowali jednak Sowieci ze zgrupowania ppłk. Iwana Zołotara, a część z nich przeprowadzali w rejonie Gruszowca na ważnej dla Niemców szosie z Mszany Dolnej do Nowego Sącza. Stało się to powodem niemieckiej akcji represyjnej z 1 listopada 1944 r.

Okupanci przyjechali do wsi około godz. 14, od strony Dobrej. Przypuszczalnie były to trzy samochody ciężarowe, a za jednym z nich ciągnięta była laweta z działkiem. Oddziałem, który znalazł się tego dni w Gruszowcu była karna kompania SS Matingena, odpowiedzialna m.in. za wcześniejsze pacyfikacje Skrzydlnej i Porąbki. Po przybyciu na miejsce esesmani nie prowadzili żadnego śledztwa ani nie dociekali, kto urządzał zasadzki na szosie w ostatnich dniach października. Ich celem była bezwzględna akcja represyjna, która miała odstraszyć mieszkańców miejscowości od jakiejkolwiek pomocy partyzantom – czy to polskim, czy sowieckich.

Niemcy po wyładowaniu się z samochodów zaczęli niemal natychmiast strzelać pociskami zapalającymi do domów na osiedlach Granice, Miśkowce i Wrony. Otworzyli też ogień do uciekających ludzi, a część złapanych osób zamykali w domach i następnie po wrzucenia do środka granatów, podpalali zabudowania. Przy okazji rabowali drób oraz bydło należące do ofiar.

O grozie tych wydarzeń świadczą zachowane wspomnienia mieszkańców wsi. Jan Drąg relacjonował: „W czasie wprowadzania nas do domu Kubowiczów jeden z Niemców zapytał moją matkę, gdzie jest mąż i gdy matka odpowiedziała, że u Pawlaków na osiedlu Wrony, to Niemiec ten powiedział, że ojciec już został zastrzelony i że doczekaliśmy się końca życia naszego”.

Wiktoria Sułkowska oglądająca miejsce kaźni po odjeździe Niemców wspominała: „Ze Stokłosą poszłam do naszego osiedla liczącego pięć domów. Wszystkie domy były spalone. Koło domu Józefa Kuchty leżało pokotem dziewięć zwłok ludzkich już zwęglonych. Nie wiem, czy zostali zastrzeleni, w każdym razie zwłoki były ułożone obok siebie. [...] Przechodząc ze Stokłosą obok domu Palkija, widziałam zwłoki jego żony Marii z sześciotygodniowym dzieckiem na ręku. Ułożenie zwłok wskazywało na to, że matka chciała osłonić dziecko przed ogniem”.

W wyniku niemieckiej pacyfikacji zginęły prawdopodobnie 34 osoby (w tym kilkutygodniowe niemowlę – dziecko Michała i Marii Palkij, które nie było jeszcze wpisane do ksiąg metrykalnych). Spłonęło też 11 domów oraz zabudowań gospodarczych.

do góry