Gości przywitał dyrektor oddziału dr hab. Filip Musiał, a wśród publiczności była Józefa Bryg, świadek ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców w Palikrowach. Wkrótce opublikujemy zapis wideo dyskusji.
Zbrodnia wołyńska
Ludność polska mieszkająca na terenach przedwojennej Rzeczpospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939-1947 padła ofiarą niezwykle okrutnego ludobójstwa z rąk członków ugrupowań nacjonalistycznych: OUN-UPA, licznie wspieranych przez ukraińską ludność cywilną tzw. siekierników. Sprawcy zbrodni uważali, że poprzez fizyczne wyeliminowanie elementu obcego narodowo uda się przekonać zachodnie mocarstwa do przyznania w przyszłości tej części terenów II RP niepodległemu państwu ukraińskiemu.
Do pierwszych napadów na Polaków doszło już w 1939 r., a ich ofiarami padali żołnierze Wojska Polskiego oraz pojedyncze osoby, które uznawane były za element przywódczy (leśnicy, lekarze, nauczyciele, policjanci, ziemianie). W lutym 1943 r. bojówki ukraińskie napadły na mieszkańców kolonii Parośla, gdzie zginęło 173 Polaków. Apogeum mordów nastąpiło 11 lipca 1943 r., gdy Ukraińcy zaatakowali jednocześnie ponad sto polskich miejscowości.
W czasie krwawej niedzieli mordowano ludzi w domach i w kościołach (m.in. Kisielin, Chrynów, Poryck, Zabłoćce, Łokacze). Nie było żadnych ostrzeżeń. Atak bojówek UPA następował z zaskoczenia. Masakr dokonywano za pomocą narzędzi gospodarskich (toporów, siekier, pił, kos, noży). Ludzi topiono w studniach, palono żywcem, wymyślano najokrutniejsze tortury, do uciekających strzelano. Po wymordowaniu wszystkich mieszkańców i rabunku gospodarstw, wsie palono.
Po Wołyniu tzw. oczyszczuwalna akcja przeniosła się na tereny Małopolski Wschodniej, także na wschodnie ziemie współczesnej Polski. Kres mordów nastąpił w 1947 r. Ze względu na niespotykane dotąd okrucieństwo ludobójstwo to zyskało osobą nazwę – Genocidium Atrox (ludobójstwo straszliwe, dzikie) Opustoszałe i wypalone wsie na terenie Ukrainy do dziś pozostają niemym świadectwem zbrodni. Zagładzie uległa kultura i tradycja tych ziem, zaś dziesiątki tysięcy niewinnych ofiar od lat pozostają w dołach śmierci, czekając na godny pochówek.














