Zginęło wtedy 18 mieszkańców Ujścia Jezuickiego i Opatowca. Podczas uroczystości IPN reprezentowała zastępca dyrektora krakowskiego oddziału Cecylia Radoń.
-
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN) -
Uroczystości ku czci ofiary niemieckiej zbrodni w Danielniku. Fot. Janusz Ślęzak (IPN)
Tragiczny los Opatowca i Ujścia Jezuickiego
Jednym z najbardziej spektakularnych osiągnięć odtworzonych w konspiracji i walczących w czasie „Burzy” oddziałów małopolskiej Armii Krajowej było czasowe przejęcie kontroli nad terenami wokół Proszowic, Kazimierzy Wielkiej, Skalbmierza i Pińczowa, gdzie podziemna administracja cywilna przez ponad dwa tygodnie sprawowała nieskrępowaną władzę, mierząc się z nieustającym zagrożeniem ze strony wojska i policji niemieckiego okupanta. W historiografii ten okres walk z lata 1944 r. nazywany jest czasem Rzeczpospolitej Partyzanckiej.
Wśród opanowanych wówczas przez AK miejscowości był położony na lewym brzegu Wisły Opatowiec, gdzie 28 lipca 1944 r. rozpoczęły się dramatyczne wydarzenia związane z niemiecką kontrakcją, zakończoną pacyfikacją miasteczka. Dzień wcześniej w pobliskim Demblinie (na południowym brzegu rzeki) miejscowi partyzanci AK rozbili posterunek niemieckiej żandarmerii, biorąc do niewoli jednego Niemca. Oczyszczając stopniowo teren z oddziałów podziemia okupanci przygotowali kontruderzenie, które zaskoczyło miejscowe oddziały AK i BCh. Siły nieprzyjaciela zmierzały bowiem do Opatowca od strony Nowego Korczyna wzdłuż lewego brzegu Wisły. Był to złożony niemal wyłącznie z Ukraińców 111. „kozacki” batalion ochrony (Schutzmannschafts-Kosaken-Bataillon 111), dowodzony przez kpt. policji ochronnej Wernera Bellmanna oraz jego ukraińskiego zastępcę Georgija Awerina.
Jak wspominał dowódca IV batalionu 120. pułku piechoty 106. Dywizji Piechoty AK ppłk. Stanisław Padło „Niebora”: […] przed wieczorem ukazała się na drodze korczyńskiej kolumna nieprzyjacielska w sile batalionu, ulokowana na 50 wozach o zaprzęgu konnym, poprzedzona plutonem konnych zwiadowców. Był to, jak się później okazało „Kosaken-Schuma-Batalion” (batalion ukraiński) z Dąbrowy Tarnowskiej w sile 350 ludzi uzbrojonych etatowo w broń maszynową i dwa granatniki kaliber 80 mm. Nieprzyjaciel szedł do Opatowca z zamiarem dokonania pacyfikacji. Mając do dyspozycji krótszą, bitą drogę po prawym brzegu Wisły, wróg wybrał drogę okrężną, pełną wertepów, aby uzyskać całkowite zaskoczenie, co mu się zresztą w zupełności udało”.
Przed wieczorem nieniepokojeni Ukraińcy wkroczyli do miejscowości zajmując kluczowe miejsca do obrony. Ulokowali na wieży dzwonnicy kościelnej karabin maszynowy, kryjący ogniem wylotowe ulice z rynku, a także przeprawę promową na Wiśle. Równocześnie rozpoczęło się plądrowanie domów, gwałty i rozboje, zakończone bilansem dziewięciu zabitych tego dnia Polaków.
W odpowiedzi na działania kozackiego batalionu żołnierze AK, będący w mniejszej liczbie niż nieprzyjaciel, zorganizowali zasadzkę w rejonie przeprawy na Wiśle, co doprowadziło do rozpoczęcia niekontrolowanej wymiany ognia i nocnej próby wycofania się Ukraińców na drugą stronę rzeki, do Ujścia Jezuickiego. Tam jednak zaskoczył ich ostrzał innego plutonu AK, który zmusił ich do panicznego wycofania się na wiślane wały. W celu zabezpieczenia swojego odskoku policjanci z kozackiej Schumy wzięli kilkunastu mieszkańców Opatowca jako zakładników, wykorzystując ich jednocześnie jako siłę roboczą do organizacji przeprawy przez rzekę. Ukraińcy wydawali się być zaskoczeni i osaczeni, nie zdając sobie sprawy ze swojej przewagi liczebnej. Umocnili się na pozycjach i kontynuowali przeprawę, równocześnie prowadząc ostrzał z moździerzy centrum Opatowca.
Następnego dnia rano, 29 lipca 1944 r., nieprzyjaciel odrzucił ostatecznie niewielkie siły partyzantów od wałów rzeki i ubezpieczoną kolumną ruszył w kierunku Dąbrowy Tarnowskiej paląc po drodze zabudowania Ujścia Jezuickiego. W trakcie tej akcji zginęło trzech jego mieszkańców, a dwóch zostało pojmanych. Wszystkich zakładników – szesnastu z Opatowca i dwóch z Ujścia Jezuickiego – Ukraińcy rozstrzelali tego dnia po południu w Oleśnie koło Dąbrowy Tarnowskiej. W trakcie walk w Opatowcu zginęło również czterech żołnierzy AK. Straty Ukraińców i Niemców nie są znane. Podawane w literaturze liczby kilkudziesięciu zabitych i rannych nie znajdują potwierdzenia w zachowanych dokumentach.