Kilkudniowe uroczystości pogrzebowe okazały się manifestacją przywiązania społeczeństwa do zmarłego metropolity krakowskiego. 27 lipca 1951 r. na czele konduktu pogrzebowego kroczył prymas Polski abp Stefan Wyszyński. Według Stefana Pachołka, kierownika Wydziału ds. Wyznań przy Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Krakowie, na ulicach zgromadziło się 90 tys. ludzi, a w samym kondukcie szło 10 tys. Pachołek doliczył się ok. 1300 sióstr zakonnych, podobnej liczby kapłanów zakonnych i diecezjalnych, około 100 delegacji z wieńcami i wielu innych osób.
W kondukcie szedł także dyrektor Urzędu ds. Wyznań Antoni Bida, który później zasiadł w stallach, w prezbiterium katedry wawelskiej. Komunistyczne władze pozorowały uznanie dla kard. Sapiehy, lecz równocześnie w tajemnicy przygotowywały aresztowania księży i siłowe wejście do pałacu biskupów przy ul. Franciszkańskiej. Półtora roku później, gdy urządzono pokazowy proces księży kurii krakowskiej, jednym z oskarżonych był również nieżyjący kard. Sapieha, któremu fałszywie zarzucono tolerowanie działalności sprzecznej z interesem Polski. To, czego stalinowski reżim nie odważył się zrobić za życia metropolity, obawiając się reakcji społecznej, przeprowadzono dopiero po śmierci kard. Sapiehy.