• Facebook
  • X
  • Instagram
  • Szukaj

Porucznik Eugeniusz Domański – ofiara zbrodni katyńskiej

10.04.2025

Trzy siostry

Elżbieta, Zofia i Stanisława Woźniak – siostry babci po wojnie mieszkały w kamienicy przy ul. Urzędniczej. Wspomnień o Stanisławie, która zmarła, kiedy miałem trzy lata, nie mogę odszukać w zakamarkach pamięci. Natomiast Elżbietę i Zofię pamiętam dobrze. Przychodziliśmy zawsze do cioci Eli i Zosi na imieniny. W mieszkaniu były dwa pokoje, w jednym przyjmowały gości, drugi był sypialnią. Jako dziecko czasami zaglądałem do tego drugiego. W pamięci utkwiły mi dwa zdjęcia – jedno duże, oprawione w ramki, nad łóżkiem, drugie mniejsze, stojące na szafce – toaletce. Przedstawiały mężczyznę w mundurze. Ponieważ od najmłodszych lat interesowałem się wojskowością, ciekawiły mnie bardzo. Pytałem babcię albo mamę:

– Kim jest ten pan w mundurze na zdjęciach, tam w pokoju?

– To mąż cioci Eli, który zginął w czasie wojny.

Nie mogę sobie przypomnieć, kiedy dotarły do mnie pierwsze bardziej szczegółowe informacje, kim był i jak zginął. Na pewno jako małemu chłopakowi za wiele nikt z rodziny na ten temat nie przekazywał. Więcej dowiedziałem się, będąc w ósmej klasie, może trochę wcześniej. Pamiętam, że 1 listopada 1987 r. zapalałem znicz pod brzozowym krzyżem, na którym była tabliczka „KATYŃ 1940”. Postawili go na cmentarzu Rakowickim krakowscy KPN-owcy.

Historię zbrodni katyńskiej, a także Eugeniusza Domańskiego poznałem lepiej jako licealista. W roku 1990 z harcerzami z mojej drużyny byliśmy na wystawie dotyczącej tego mordu. Została ona przygotowana przez Muzeum Historii Fotografii w Krakowie, dla uczczenia 50. rocznicy zbrodni katyńskiej. Były tam eksponaty, które Zofia Woźniak wypożyczyła organizatorom. Niestety jej siostra nie doczekała tej chwili, zmarła w 1987 r.

W kwietniu 1995 r. wraz z reprezentacją szczepu harcerskiego „Arkona 18” uczestniczyliśmy na cmentarzu Rakowickim w odsłonięciu pomnika, który stanął w miejscu brzozowego krzyża. Rok później na moje ręce, kilka miesięcy przed śmiercią, Zofia Woźniak przekazała pamiątki związane z Eugeniuszem Domańskim. Stałem się depozytariuszem pamięci o nim.

Porucznik rezerwy

Eugeniusz Józef Domański, s. Jana i Stefanii ze Zdrojowskich, urodził się w Krakowie 31 sierpnia 1909 r. Mieszkał w tym mieście przy ul. Zwierzynieckiej. W 1928 r. został absolwentem VIII Gimnazjum im. Augusta Witkowskiego w Krakowie. Pracował od 1935 r. jako urzędnik w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Aktywnie uprawiał sport – był wioślarzem, lekkoatletą-zapaśnikiem, reprezentował w zawodach zapaśniczych barwy TS Wisła.

Służbę wojskową rozpoczął w 1930 r., rok później ukończył Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów w Centrum Wyszkolenia Saperów w Modlinie, otrzymując stopień podchorążego rezerwy. W kolejnych latach – 1932, 1933, 1935 i 1937 uczestniczył w ćwiczeniach wojskowych rezerwy, m.in. w 5 baonie saperów. Mianowany podporucznikiem 1 stycznia 1934 r., a porucznikiem w roku 1938 – „ze starszeństwem z dniem 1 stycznia, kolejnością 29”. Pismem z 9 sierpnia 1939 r. otrzymał polecenie stawienia się w Wojskowej Szkole Inżynierii w Warszawie. Uczestnik kampanii wrześniowej. Więziony w Kozielsku, zamordowany został w Katyniu. Sądownie uznany za zmarłego na podstawie postanowienia Sądu Grodzkiego w Krakowie z sierpnia 1950 r. Co ciekawe, w uzasadnieniu sąd podaje wprost, że ostatnia wiadomość, jaką otrzymała od niego żona, była „z obozu jeńców w Kozielsku”.

Wierny Polsce, wierny obowiązkom oficera

17 września 1939 r. nasza ojczyzna, broniąca się przed napaścią Niemiec, została zdradziecko zaatakowana przez Związek Sowiecki. Gdy Eugeniusz trafił do sowieckiej niewoli, miał ponoć możliwość ucieczki, ale nie zdecydował się na nią. Zgodnie z przekazem rodzinnym namawiał go do niej przyjaciel, któremu ostatecznie udało się wyrwać z rąk Sowietów. Eugeniusz miał odmówić, motywując to obowiązkiem pozostania ze swoimi żołnierzami. Kim był ten przyjaciel? Istnieją przesłanki, że oficerem tym mógł być pochodzący także z Krakowa Zdzisław Malik, podporucznik WP, w okresie okupacji oficer AK, a następnie WiN. Z informacji, które uzyskałem od babci, wynikało, że jej siostry ukrywały oficera, przyjaciela Eugeniusza, prawdopodobnie Malik. Nie udało mi się doprecyzować, w jakim dokładnie okresie się ukrywał, ale raczej w latach powojennych. Potwierdzoną informacją jest natomiast to, że w roku 1948 potajemnie uciekł za granicę. Zamieszkał w Szwecji.

Czy na pewno wspomnianym przyjacielem Eugeniusza był Zdzisław Malik? Pewności w tym zakresie nie mam. Warto jednakże zaznaczyć, że w latach 70. Elżbieta Domańska wyjeżdżała do Szwecji. W aktach paszportowych znajduje się informacja, że zapraszał ją Zdzisław Malik, mieszkający w tym kraju od 1948 r.

Wdowy

Po tym, jak ostatni raz widzieli się w sierpniu, pierwszą wiadomość od męża Elżbieta otrzymała 18 grudnia 1939 r. Później już żadnych wieści od niego nie miała. W kartce, która wróciła jako niedostarczona do adresata pisała, jak bardzo na jakąkolwiek wiadomość oczekuje. Tak samo czekała mama Eugeniusza. O losach męża Elżbieta dowiedziała się w maju 1943 r., z artykułu w „Gońcu Krakowskim” (nr 103 z 5 maja 1943 r.). Pożółkły egzemplarz gazety przetrwał w domowych zbiorach. Jak wynika z dokumentu, który otrzymała jesienią 1943 r., przy jego zwłokach zachowało się świadectwo szczepienia na nazwisko Eugeniusz Domański, sporządzone w języku polskim i rosyjskim, wizytówka zawierająca jego nazwisko, kartka ze śladami pisma, notatnik.

Później był już tylko smutek. Towarzyszył nie tylko Elżbiecie, która straciła ukochanego męża, ale także siostrom. Narzeczony Zofii, która była przed wojną nauczycielką na Wołyniu, został prawdopodobnie zamordowany przez Ukraińców w 1943 r. Kim był, nie wiem. Przypuszczalnie również nauczycielem, pracującym z Zofią w szkole. Z przekazów rodzinnych pamiętam, że pisał do niej ktoś z jej uczniów czy znajomych z Wołynia, informując o śmierci narzeczonego i rozgrabieniu wszystkich jej rzeczy, które tam pozostały. Niestety list ten nie zachował się, pozostała tylko koperta, prawdopodobnie z tej korespondencji.

Adam – nazwiska niestety nie udało się ustalić – wybranek serca Stanisławy, to jedna z ofiar niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Może jest na rodzinnym zdjęciu z początkowego okresu okupacji? Nie mam możliwości weryfikacji tego przypuszczenia.

Żadna z trzech sióstr nie zdecydowała się na związek z innym mężczyzną. Elżbieta pozostała wdową, Stanisława i Zofia formalnie zmarły jako panny, choć nie będzie nadużyciem napisanie o nich jako wdowach.

„Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie, zapomnij o mnie”. Katyńskie dęby pamięci

W Lesie Wolskim, u stóp kopca Marszałka Piłsudskiego, rośnie rząd dębów. Przy każdym z nich tabliczka. Pięć z nich upamiętnia zamordowanych oficerów, natomiast szósty to Dąb Pamięci Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Zostały posadzone 26 kwietnia 2010 r., podczas uroczystości współorganizowanej przez Radę Dzielnicy VII Zwierzyniec, gimnazjum ss. Pijarek z Krakowa-Olszanicy oraz Fundację Miejski Park i Ogród Zoologiczny, przy współpracy Kancelarii Prezydenta Miasta Krakowa. Dąb poświęcony Eugeniuszowi Domańskiemu został zasadzony przez krewnych, w tym Halinę Woźniak – bratową Elżbiety. Uroczystość poprzedziła msza święta, podczas której poświęcono ziemię z Katynia i Charkowa.

Zamiast podsumowania

Są rzeczy, które należy zrobić, choć wcześniej się nie udawało. Dla mnie takim zadaniem jest wyjazd do Katynia, aby złożyć hołd wszystkim pomordowanym, a szczególnie porucznikowi rezerwy Eugeniuszowi Domańskiemu – oficerowi Wojska Polskiego.

Pozostały po nim tylko nieliczne dokumenty, ale trwa pamięć i rośnie coraz wyższy dąb.

Tekst Marcin Kapusta
PS. Autor dziękuje Pawłowi za pomoc w digitalizacji materiału ikonograficznego.

do góry