-
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN) -
46. rocznica śmierci Walentego Badylaka. Fot. Żaneta Wierzgacz (IPN)
IPN reprezentował dr Michał Wenklar, zastępca dyrektora krakowskiego oddziału, który przybliżył zebranym tragiczne chwile sprzed 46 lat.
Uczestnicy złożyli kwiaty oraz znicze pod studzienką oraz odmówili modlitwę.
Walenty Badylak (1904-1980)
Urodził się 21 grudnia 1904 r. w Krakowie, w licznej rodzinie. Był piekarzem, należał do PPS. Ożenił się z Niemką, z którą miał syna Bogusława. W czasie wojny został żołnierzem Armii Krajowej. Tymczasem jego żona podpisała Volkslistę, a syna wysłała do Hitlerjugend.
Badylak rozwiódł się w 1946 r., a po odzyskaniu dziecka wyjechał z nim na Ziemie Zachodnie. Prowadził piekarnię w miejscowości Mrowiny w powiecie świdnickim, którą w 1950 r. odebrały mu komunistyczne władze. Życie mężczyzny okazało się pasmem trosk i rozczarowań. Jego syn, Bogusław, został członkiem PZPR, a w grudniu 1953 r. podjął pracę w Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Gliwicach. Od 1957 r. do września 1970 r. był funkcjonariuszem Służby Bezpieczeństwa w Komendzie Miejskiej MO w Gliwicach.
Po wojnie Walenty Badylak ożenił się z Ireną Sławikowską. Jej pierwszy mąż, kapitan pułku artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, wiosną 1940 r. został zastrzelony przez NKWD w Katyniu. Irena Słowikowska podtrzymywała pamięć o pierwszym mężu. Od niej Badylak dowiedział się o zbrodni katyńskiej.
W połowie lat 50. Badylakowie przenieśli się do Krakowa. Mieszkali w kamienicy przy ul. Kremerowskiej. Do emerytury, na którą przeszedł w 1970 r., Badylak pracował jako księgowy w różnych instytucjach. W połowie lat 70. dotknęły go kolejne tragedie. W wypadku samochodowym zginął syn jego żony. Po jego pogrzebie, w sierpniu 1975 r., Irena Badylak popełniła samobójstwo. Od tej pory Walenty mieszkał samotnie. Odwiedzał go jedynie wnuk Wojciech, który kształcił się w seminarium duchownym franciszkanów w Krakowie.
21 marca 1980 r. o godzinie 7.30 Walenty Badylak przywiązał się łańcuchem do pompy na Rynku Głównym w Krakowie. Na twarzy miał maskę, w kieszeni butelki z benzyną. Kiedy się podpalił, przechodnie próbowali go ratować. On krzyczał jednak: „Nie zbliżajcie się, bo zaraz wybuchnie”. Na piersiach, na drucie miał zawieszoną miedzianą tabliczkę o wymiarach 15 na 40 centymetrów z wyrytym tekstem: „Płatni przez katyńskich morderców renegaci wyrzucili 15-letniego jedynaka ze szkoły. Z solidnej piekarni zrobili knajpę. Jedynak rozpił się. W. Badylak”.
Władze próbowały zataić prawdę o tym wydarzeniu. SB rozpowszechniała wiadomości o rzekomej chorobie psychicznej Badylaka. Następnego dnia taką informację przekazała krakowska prasa. Członkowie rodziny zeznawali jednak, że nie był chory.
Pogrzeb odbył się 25 marca 1980 r. na cmentarzu Batowickim w ścisłej tajemnicy i pod kontrolą SB. Obecny był tylko syn Bogusław z żoną. Walentego Badylaka pochowano jako NN. Dopiero po roku na grobie umieszczono tabliczkę z nazwiskiem.
Dramat z 21 marca 1980 r. przetrwał w ludzkiej pamięci. W marcu 1990 r. przy studzience na Rynku odsłonięto skromną tablicę poświęconą Walentemu Badylakowi. Przeczytamy na niej: „Nie mógł żyć w kłamstwie. Wolał umrzeć za prawdę”.