Przy szczelnie wypełnionych salkach we wtorek 12 listopada w siedzibie Stowarzyszenia Bochniaków odbyła się bocheńska promocja unikalnego wydawnictwa – albumu „Masz rywalkę Polskę". Korespondencja więzienna Władysława Gałki (1949–1956).
Co stanowi o unikalności tego wydawnictwa? – składa się na niego głównie
korespondencja (z górą ponad 70 listów), którą najpierw z celi śmierci na
Mokotowie, a później z kazamat więzień w Rawiczu i Wronkach prowadził ze swoją
żoną jeden z najbardziej odważnych ludzi Bocheńszczyzny okresu wojny i tuż
powojennego – Władysław Gałka. Życiorys tej skazanej przez komunistów na zapomnienie postaci przypomniał dr
Wojciech Frazik, historyk z krakowskiego IPN-u, współtwórca publikacji wraz z córką
Władysława Gałki, Marią Kamykowską.
Władysław Gałka nie miał łatwego startu
w dorosłość. Urodzony w Jodłówce, w zwykłej chłopskiej rodzinie, tylko dzięki
wielkiej ofiarności rodziców i własnemu samozaparciu zdobył wykształcenie,
które w realiach II Rzeczypospolitej stawało się przepustką do lepszego świata.
Nie zdołał rozpocząć studiów – stanęła temu na przeszkodzie wojna, lecz po
ukończeniu studium nauczycielskiego mógł podjąć pracę pedagoga. Po wkroczeniu
Niemców włączył się od samego początku w działalność konspiracyjną. Związał się
z ruchem narodowym – z Narodową Organizacją Wojskową – gdzie pełnił wiele
odpowiedzialnych funkcji na szczeblu powiatu bocheńskiego, a później okręgu
krakowskiego (był m.in. delegatem rządu RP na terenie Krakowskiego). Na
początku 1945 r. został pierwszy raz aresztowany przez UB, jednak wypuszczono
go po kilku miesiącach – było to w momencie tworzenia rządu tzw. jedności
narodowej (z Mikołajczykiem jako wicepremierem) i komunistom wtedy jeszcze
zależało w jakimś stopniu na opinii, jaką mieli w społeczeństwie i wśród państw
Zachodu. Po kilku latach zatrzymano go powtórnie, w zmienionych już zupełnie
realiach politycznych, i skazano na karę śmierci, którą Bierut, wskutek
błagalnych listów żony, nie samego Gałki, zamienił na 15 lat więzienia.
Można
powiedzieć – biografia jakich wiele w tamtych nieludzkich czasach. Jednak to,
co odróżniało Gałkę od innych przypadków i co przewija się w jego
korespondencji z żoną, to niesłychany hart ducha i praktycznie wyzbycie się
nienawiści do prześladowców. Prowadzący spotkanie Roman Graczyk wraz z panią
Kamykowską odczytali podczas spotkania wiele urywków z zamieszczonej w książce
korespondencji, urywków przesączonych wielką wiarą w słuszność podjętych
wyborów, ale zupełnie pozbawionych naturalnych, wydawało by się, w takiej
sytuacji wątków martyrologicznych. Jak przyznała Maria Kamykowska, tata po
powrocie z blisko 10-letniego okresu uwięzienia absolutnie nie był osobą
wypaloną, przygniecioną ogromem doznanych cierpień – przeciwnie, kipiał jakąś
wewnętrzną siłą. Co było źródłem tej siły? – to drugi fascynujący wątek tej
opowieści. Czerpał ją z religii (choć przed wojną zaliczał się raczej do osób
sceptycznych wobec niej) i z wielkiej miłości do żony, córek, własnej rodziny.
Książka jest wielką apologią postawy
patriotycznej, czerpiącej inspiracje z umiłowania Boga i drugiego człowieka.
Obowiązkowa lektura dla wszystkich.
Spotkanie, oprócz licznie przybyłych członków rodziny Władysława Gałki i krajan z terenu Jodłówki i Rzezawy, zaszczyciło swoją obecnością wiele znakomitych osób: bp. Wiesław Lechowicz, burmistrz Bochni Stefan Kolawiński, wójtowie okolicznych gmin: Jan Kulig, Józef Nowak, Jerzy Błoniarz, sekretarz gminy Rzezawa Aleksander Dziadowiec, dyrektorzy placówek szkolnych z Bochni i okolic, a także liczni miłośnicy lokalnej historii.

