• Facebook
  • X
  • Instagram
  • Szukaj

Niemiecka pacyfikacja Barbarki, Minogi, Ściborzyc, Iwanowic i innych okolicznych wsi

15.08.2024

15 sierpnia 2024 r., w 80. rocznicę niemieckiej zbrodni dokonanej na ludności cywilnej, Michał Masłowski z krakowskiego oddziału IPN wziął udział w uroczystości upamiętniającej ofiary pacyfikacji.

Przed mszą świętą delegacje złożyły kwiaty pod obeliskiem w Barbarce (pow. krakowski). Ze względu na zniszczenia dokonane przez wiatr i zakaz wchodzenia do lasu, symboliczne groby żołnierzy Oddziału AK „Żelbet” nie były w tym roku dostępne.

15 sierpnia 1944 r. w piękne przedpołudnie, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, w lesie pod Barbarką dwóch kapelanów odprawiało mszę polową dla żołnierzy Oddziału Partyzanckiego „Żelbet” i okolicznej ludności.

„Usłyszeliśmy serię z karabinu maszynowego. To nasz patrol spotkał Niemców jadących samochodami od strony Skały, to byli lotnicy niemieccy” – wspominał Mieczysław Żurek „Szumny”, żołnierz luborzyckiej placówki AK „Żelbet”.

Zgrupowanie „Żelbet” było najsilniejszym konspiracyjnym związkiem Obwodu AK Kraków, obejmującym działalnością północno-zachodnią część miasta. Organizatorem i dowódcą był podchorąży, dwukrotnie awansowany w trakcie wojny do stopnia kapitana, Dominik Zdziebło-Danowski „Kordian”. Pod koniec 1943 r. zgrupowanie, składające się z pięciu batalionów liniowych, stało się trzonem konspiracyjnego garnizonu krakowskiego.

W związku z przygotowaniami do powstania powszechnego zintensyfikowano działalność wywiadowczą oraz szkoleniową. 8 maja 1944 r. podczas walk w obronie magazynu broni w Łęgu poległo trzech żołnierzy „Żelbetu” z Luborzycy, a jedna z kompanii – zagrożona aresztowaniami – opuściła Kraków i utworzyła Oddział Partyzancki „Żelbet", działający na obszarze położonym na północny-wschód od miasta.

Powstałe latem 1944 r. grupy dywersyjne działające w ramach zgrupowania przeprowadziły w Krakowie i okolicy wiele akcji dywersyjno-sabotażowych i zaopatrzeniowych. Jednocześnie w lipcu przeprowadzono reorganizację – połączono zgrupowania „Żelbetu”  i „Baszty” oraz batalion Wojskowej Służby Ochrony Powstania i utworzono związek taktyczny o kryptonimie 1/17 „Żelbet”, który stał się następnie zaczątkiem odtwarzanego 20 pułku piechoty, wchodzącego w skład 6 Dywizji Piechoty AK. W tym czasie zgrupowanie „Żelbet” składało się z 16 kompanii liniowych, rozlokowanych od Podhala po Miechów i wraz z jednostkami zapasowymi, kobiecymi, kompaniami ochrony powstania, liczyło około 4-5 tys. żołnierzy, ale stosunkowo słabo uzbrojonych.

Działalność OP „Żelbet” na terenie Inspektoratu „Maria” i utrzymanie takiej formacji w dyscyplinie, a także zapewnienie zaopatrzenia stanowiły nie lada problem nie tylko dla dowódców „Żelbetu”, ale także dla komendantów Inspektoratu „Maria”. Dlatego „Żelbet” został zlokalizowany w rejonie Skały z możliwością szybkiej dyslokacji oddziału w kierunku Krakowa i na południe od miasta. Decyzję o przemieszczeniu się formacji poza Kraków została przyspieszona wydarzeniami związanymi z pacyfikacją Barbarki.

Ostrzelanie na drodze Skała – Minoga samochodu niemieckich lotników i śmierć jednego z oficerów, a także pojmanie innego, doprowadziły do niemieckiej kontrakcji. Krótko po strzelaninie pod Barbarkę przyjechały trzy samochody ciężarowe pełne uzbrojonych żołnierzy niemieckich, w tym służących w rezerwowej jednostce wojsk lotniczych, zakwaterowanej w Ojcowie, którą dowodził płk. Alterman – jak podał gen. Bolesław Nieczuja-Ostrowski „Tysiąc” (w lipcu 1944 r. w randze majora), dowódca inspektoratu „Maria”.

Jak dalej pisał „Tysiąc”: „Z samochodów spieszyli się w pewnej odległości przed lasem i zaatakowali frontalnie, wdzierając się na przedni skraj partyzanckiego biwaku, powodując pierwszym uderzeniem popłoch ludności cywilnej i części nieuzbrojonych (na ponad stu dwudziestu partyzantów jedna trzecia nie była bowiem uzbrojona)”.

Część oddziału w opłotkach Barbarki przyjęła na siebie uderzenie nieprzyjaciela. Po chwili zmobilizowane plutony akowskie przeszły do kontruderzenia, którego podstawą był manewr oskrzydlający, co doprowadziło do chwilowego załamania się natarcia wojsk niemieckich. Partyzanci po przegrupowaniu opuścili Barbarkę i udali się w rejon Ściborzyc, zabierając dwóch ciężko rannych, którzy dzień później zmarli. Łączne straty strony polskiej wyniosły czterech żołnierzy.

Po wycofaniu się partyzantów Niemcy przystąpili do pacyfikacji okolicy mordując 62 osoby cywilne, mieszkańców Barbarki, Minogi, Ściborzyc i Iwanowic oraz innych wsi. Sami mieli stracić ośmiu żołnierzy. OP „Żelbet” po forsownym marszu został przemieszczony na początku września w rejon Myślenic. W grudniu 1944 r. został rozwiązany po rozbiciu zgrupowania przez Niemców w masywie Kotonia (29 listopada).

do góry