Po mszy świętej zebrani przeszli na cmentarz parafialny, gdzie przy zbiorowej mogile odbyła się dalsza część uroczystości. W ceremonii wziął udział zastępca dyrektora Oddziału IPN w Krakowie dr Michał Wenklar. Przed główną uroczystością delegacje złożyły także kwiaty przy upamiętnieniu ofiar w miejscu ich śmierci. Pomnik został w tym roku odnowiony. Prace remontowe były współfinansowane przez gminę Wolbrom i IPN.
-
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN) -
Uroczystości w Porębie Dzierżnej. Fot. Jakub Ryba (IPN)
Poręba Dzierżna, 7 sierpnia 1944
We wczesnych godzinach rannych partyzanci z lokalnego komunistycznego oddziału Armii Ludowej przechodzili przez wieś. Natknęli się na przejeżdżający niemiecki samochód osobowy, który ostrzelali. Jadący nim Niemcy zostali ranni lub zginęli na miejscu. W odpowiedzi na ten atak okupanci zorganizowali pacyfikację wsi.
Przyjazd Niemców poprzedził zwiad lotniczy. W godzinach popołudniowych do Poręby Dzierżnej dotarły oddziały niemieckich służb mundurowych. Otoczyły wieś i systematycznie zatrzymywały mieszkańców, wypędzając ich z domów, rabując przy tym cenne przedmioty. Niemcy podpalali także budynki.
Po rewizji we wszystkich domach najeźdźcy zabrali mieszkańców do punktu, gdzie kilka godzin wcześniej ostrzelano niemiecki samochód. Oddzielili mężczyzn od kobiet i dzieci. Każdego, kto stawiał opór, ratował swój inwentarz lub próbował ucieczki, Niemcy mordowali.
Szczególnie dramatyczny przebieg miało zatrzymanie Stanisława Wieszczury, którego napastnicy zamierzali zabrać na miejsce zbiórki. Zrozpaczony 10-letni chłopiec, najmłodszy z synów mężczyzny, chwycił ojca za szyję i nie chciał puścić. Jeden z niemieckich funkcjonariuszy zastrzelił Wieszczurę razem z wtulonym w niego synem.
Wśród ofiar niemieckiej zbrodni znalazła się także jedna kobieta, Klara Pietraszczyk. Została śmiertelnie postrzelona w czasie egzekucji jej brata, Piotra Dudka. Mężczyzna próbował uwolnić z płonącego gospodarstwa żywy inwentarz. Niemcy przywołali go i zabili. Kula, która przeszyła ciało trafiła także w głowę Klarę Pietraszczyk.
Spośród aresztowanych we wsi mieszkańców Niemcy wytypowali kilkudziesięciu mężczyzn i ustawili ich w szeregach pod stodołą Jana Laskowskiego. Po wydaniu kilku komend zastrzelili wszystkich z karabinu maszynowego. Następnie podpalili stodołę, a ogniem zajęły się także ciała ofiar.
Po odjeździe Niemców mieszkańcy wsi rozpoczęli poszukiwania bliskich. Ciała rozstrzelanych rodziny identyfikowały z trudnością, gdyż były zdeformowane przez ogień. Niejednokrotnie rozpoznawano poszczególen osoby jedynie po elementach garderoby lub biżuterii.
W sumie Niemcy wymordowali 35 mężczyzn, jedną kobietę i jedno dziecko. Wśród ofiar był jeden żołnierz Armii Krajowej, ppor. Piotr Cień „Ciechanowski” z Wierzbicy. W czasie pacyfikacji spłonęło kilkadziesiąt domów z zabudowaniami gospodarczymi. Te, które się ostały były ogołocone z wartościowych przedmiotów. Przez jakiś czas Niemcy wracali do wsi i grabili plony.
Zamordowanych mieszkańców pochowano na cmentarzu parafialnym. W wyniku kwerendy w źródłach historycznych ustaliliśmy, że dodatkowe dwie osoby, łączone z tą egzekucją (Józef Fiutak i Jan Mazur), w rzeczywistości zginęły z rąk Niemców pod koniec kwietnia 1944 r. w Miechówce, wsi sąsiadującej z Porębą Dzierżną.
Trzyciąż, 7 sierpnia 1944
Na początku sierpnia 1944 r. w lasie przylegającym do wsi Trzyciąż (pow. olkuski), w leśniczówce „Smolanka”, stacjonowała jednostka sztabu 116 Pułku Piechoty Armii Krajowej wchodzącego w skład 106 Dywizji Piechoty AK. Dowiedzieli się o tym Niemcy. Istnieją rozbieżne wersje powodów dekonspiracji. Jedna wskazuje na błąd partyzanta wartownika, który omyłkowo wystrzelił z broni w stronę niemieckiego patrolu. Inna sugeruje działalność konfidentów.
Zdekonspirowanych partyzantów okupanci otoczyli i zaatakowali 6 sierpnia 1944 r. Mimo trudnej sytuacji partyzantom udało się wyjść z matni i odeprzeć wroga dzięki pomocy okolicznych oddziałów AK i Batalionów Chłopskich, których wywiad dowiedział się o koncentracji wojsk niemieckich wokół Trzyciąża i okrążeniu żołnierzy z 116 PP AK jeszcze przed bezpośrednim atakiem. Po potyczce i wycofaniu się Niemców żołnierze AK opuścili zdekonspirowaną placówkę i przenieśli się w inne, bezpieczniejsze miejsce.
Tragedia rozegrała się we wsi następnego dnia. 7 sierpnia 1944 r. Niemcy przeprowadzili pacyfikację Trzyciąża. Rozpoczęli od zniszczenia leśniczówki „Smolanka”. Najpierw zamordowali leśniczego Kazimierza Lorenza i jego żonę Stefanię, następnie podpalili budynek.
Dalej udali się w stronę wsi. Wyciągali siłą mieszkańców z domów. Strzelali do napotkanych przechodniów. W sumie zginęło 14 osób – leśniczy z żoną i 12 mieszkańców Trzyciąża, wśród których było sześć kobiet. W celu zastraszenia mieszkańców Niemcy zapowiedzieli, że jeśli wieś będzie niosła pomoc partyzantom, wrócą i zamordują całą społeczność Trzyciąża, a miejscowość doszczętnie spalą.
Po wojnie mieszkańcy kultywowali pamięć o swoich bliskich i tragedii, która wstrząsnęła wsią.
W 1964 r. w centrum Trzyciąża odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary zbrodni.