Pantalowice to stara polska wieś w województwie podkarpackim, w powiecie przeworskim należąca do gminy Kańczuga. Leży w odległości zaledwie 14 kilometrów od Markowej, znanej z heroicznej postawy rodziny Ulmów, zamordowanej przez Niemców za pomoc okazaną żydowskim sąsiadom.
Śmierć za pomoc Żydom
Według rozporządzenia generalnego gubernatora Hansa Franka z 15 października 1941 r. za jakąkolwiek pomoc Żydom każdego Polaka karano śmiercią. W 1942 r. w lasach sąsiadujących z miejscowościami Hadle Szklarskie i Pantalowice ukrywało się kilkoro Żydów, korzystających z pomocy Polaków. Na przełomie listopada i grudnia, podczas polowania Niemcy odkryli w lesie ziemiankę, w której schwytali jedną z ukrywających się Żydówek – Małkę Szinfeld. Za obietnicę ocalenia życia zdradziła, kto udzielał pomocy Żydom.
Rankiem 4 grudnia do Pantalowic wjechała grupa niemieckich żandarmów z Łańcuta, dowodzona przez Antona Hachmanna. Jak wynika z relacji świadków Niemcy wraz z Małką Szinfeld wtargnęli najpierw do gospodarstwa Jakuba i Zofii Kuszek. Po zagrabieniu wartościowych rzeczy zabrali gospodarzy oraz ich dorosłą córkę, Justynę Kubicką, która przybiegła do domu zaniepokojona o los rodziców.
Kolejnym gospodarstwem, do którego weszli żandarmi był dom Władysława Deca, skąd zabrali gospodarza. Na zdjęciu znajdującym się w jednym z pomieszczeń Małka rozpoznała braci Deca, którzy również udzielali pomocy ukrywającym się Żydom. Sam Władysław musiał iść z żandarmami boso, bo jednemu z Niemców spodobały się jego buty.
Kolejnym etapem pacyfikacji wsi było gospodarstwo Wincentego i Emilii Lewandowskich. Po rabunku następnego domostwa Niemcy wyprowadzili szóstkę zatrzymanych Polaków za stodołę gospodarstwa Lewandowskich i tam wszystkich rozstrzelali. Po dokonaniu zbrodni pojechali do leśniczówki w pobliskich Hadlach Szklarskich, gdzie mieszkali ojciec Władysława Deca, Józef, a także młodsi bracia: Stanisław (ur. w 1919 r.), Bronisław (1921) i Tadeusz (1923). Bracia zostali zamordowani na progu domu.
Masowy mord
W nocy z 4 na 5 marca 1943 r. żołnierze AK z Łopuszki Wielkiej (pow. przeworski na Podkarpaciu) wykonali wyrok na volksdeutschce i konfidentce gestapo Anieli Bawor. Niemcy zorganizowali jej pogrzeb na koszt Rzeszy, a już 6 marca przybył do Łopuszki oddział żandarmerii z Hachmannem i dowodzącym akcją pacyfikacyjną gestapowcem, Franzem Schmidtem, znanym jako „kat Jarosławia”. W ciągu kilku godzin zamordowali 19 osób, a przymusowymi świadkami zbrodni byli miejscowy ksiądz i nauczyciel.
Następnie oprawcy pojechali do Rączyny, gdzie zamordowali kolejne 18 osób. Przejeżdżając przez Pantalowice zatrzymywali ludzi idących drogą. Zapędzili ich do opuszczonego pożydowskiego domu. Na oczach zmuszonych do obecności podczas egzekucji: sołtysa, proboszcza i kierownika szkoły, pojedynczo wyprowadzali zatrzymanych z domu i na podwórku rozstrzeliwali.
Jeden z zatrzymanych, drożnik Stanisław Pałka, wiedział, że z domu jest drugie wyjście. Dzięki temu udało mu się uciec. Pozostałych jedenaście osób zostało zamordowanych. Na zakończenie zbrodniczego rajdu, na noclegu w majątku w okolicy Kaszyc, Niemcy urządzili sobie pijacką biesiadę.
W niedzielę 7 marca okupanci dokonali masowego mordu w miejscowości Kaszyce. Zabili 112 mieszkańców wsi (w tym 27 dzieci) i kilka osób z okolicznych miejscowości. Po kolejnej wieczornej libacji, w poniedziałek 8 marca wybrali się do miejscowości Rokietnica, gdzie zamordowali 45 osób i do Czelatyc. Tam zgładzili 15 osób. Ogółem w ciągu trzech dni niemieccy oprawcy zamordowali ponad 220 Polaków.
Bezkarność zbrodniarza
Dowodzący marcową pacyfikacją Franz Schmidt został schwytany dopiero 7 stycznia 1977 r. w Wuppertalu w RFN. Po aresztowaniu próbował wypierać się swojej tożsamości, została ona jednak potwierdzona przez polskich świadków. Niestety kolejna „linia obrony” zastosowana przez adwokatów Schmidta i jego rzekoma niepoczytalność okazała się skuteczna. Niemiecki sąd umorzył sprawę, a Schmidt wyszedł z więzienia.
Tekst Andrzej Malik