2 sierpnia 2024 r., w 80. rocznicę niemieckiej zbrodni, dr Dawid Golik z krakowskiego oddziału IPN złożył kwiaty pod upamiętnieniem egzekucji w Zawadzie Lanckorońskiej (pow. tarnowski) oraz na grobach ofiar na cmentarzu w Domosławicach.
Na początku sierpnia 1944 r. Niemcy przeprowadzili pacyfikację położonej w powiecie tarnowskim wsi Zawada Lanckorońska. Świadkowie wydarzeń, zeznając po wojnie przed ówczesną Okręgową Komisją Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie, podawali nieprecyzyjne daty zbrodni. Większość źródeł wskazuje jednak, że dramat rozegrał się w dniach 2-4 sierpnia 1944 r.
Bezpośrednio przed niemieckim aktem terroru nieznany mieszkańcom wsi oddział partyzancki rozbroił dwóch żołnierzy Wehrmachtu z jednostki stacjonującej w Zakliczynie. Rozbrojeni Niemcy zostali zabrani przez partyzantów jako jeńcy. Dowództwo jednostki Wehrmachtu zarządziło w związku z tym obławę w położonej w pobliżu miejsca akcji Zawadzie Lanckorońskiej. Spotkanych na polach i wyprowadzonych z domostw ludzi legitymowano, a następnie prowadzono do punktu zbornego przy szosie Czchów – Wojnicz. Oprócz mężczyzn Niemcy zatrzymywali także kobiety i dzieci.
Jeden z mieszkańców Zawady Lanckorońskiej, żołnierz AK Aleksander Macheta, podjął próbę ucieczki. Po odepchnięciu Niemców, którzy go zatrzymywali, zamierzał ukryć się w kępach wikliny. Został jednak zastrzelony. Po tym okupanci wtargnęli do domu jego rodziców, wypytując o udział syna w partyzantce i przeprowadzając rewizję. Odnaleźli książkę traktującą o obchodzeniu się z bronią palną, co posłużyło za dowód winy. Uznając, że również Anastazy i Joanna Machetowie musieli wspierać podziemie i wiedzieć o działalności syna, zamknęli ich w domu, który podpalili. Zanim budynek doszczętnie spłonął, jeden z żołnierzy niemieckich przez okno oddał do uwięzionych serię strzałów. Okupanci podpalili również sąsiednie domy, zabrawszy z nich uprzednio inwentarz.
Pozostałym zebranym przy szosie mieszkańcom Zawady Lanckorońskiej cały czas grożono śmiercią. Po kilku godzinach Niemcy zarządzili przemarsz uwięzionych do Zakliczyna, gdzie wszyscy zostali poddani przesłuchaniom na okoliczność udziału mieszkańców wsi w partyzantce. Odbywały się one w budynku szkoły, w której stacjonował dowódca jednostki Wehrmachtu. Po zakończeniu śledztwa Niemcy zabrali kilku aresztowanych mieszkańców nad brzeg Dunajca, gdzie ich rozstrzelali. Zginęli wówczas m.in. Jan Gajda, Jakub Wróbel, Wawrzyniec Wróbel, Michał Koza i Bolesław Świerczek. Reszta ludzi została wypuszczona do domów.
Większość ofiar pacyfikacji spoczęła na cmentarzu parafialnym w Domosławicach. Łącznie między 2 a 4 sierpnia 1944 r. zginąć miało kilkunastu mieszkańców Zawady Lanckorońskiej.